Wpisy archiwalne w kategorii

Meridka moja

Dystans całkowity:18112.11 km (w terenie 3394.80 km; 18.74%)
Czas w ruchu:1018:08
Średnia prędkość:17.79 km/h
Maksymalna prędkość:52.02 km/h
Liczba aktywności:428
Średnio na aktywność:42.32 km i 2h 22m
Więcej statystyk

Podsumowanie 2012 roku

Poniedziałek, 31 grudnia 2012 · Komentarze(3)
Kategoria _Mini, Meridka moja
Podsumowanie roku 2012: Było ok.
Mam tylko dwa plany na przyszły - złożyć wreszcie tę tytanówkę i przejechać najkrótszą trasę Nowogard-Gorzów. Poniżej najciekawsze wypady 2012 roku.






1. Cebu, Filipiny ****
Nie ma co gadać, miejsce pierwsze, bo całkowita egzotyka. Tak się jakoś złożyło z tym wyjazdem szczęśliwie, no i nie mogłem sobie odmówić rowerowania. A to tylko dzięki Andy'emu i Prashantowi, który umożliwił mi docieranie jego nowego sprzętu. Dzięki chłopy! Choć to tylko trzy wycieczki, a jedna dłuższa się nie odbyła, to wrażeń co nie miara.


2. PN Bory Tucholskie i Dolina Kulawy ***
Lekkie rozczarowanie przeżyliśmy samym parkiem narodowym, na szczęście rekompensatą był wypad w Dolinę Kulawy. Za to trzy gwiazdki.


3. Drawieński Park Narodowy****
Klasyka, tym razem z Andym, Afrem i Markiem.


4. Dookoła jeziora Lubie ***
Kapitalny wypad z Grzesiem, Shrinkiem, Hubertem i Michussem.


5. Ińsko i otulina IPK ***
Jakoś to zawsze niezawodne miejsce.


6. Kilka wypadów nad morze *
Jak zawsze miło spędzony czas, szczególnie gdy w peletonie dziewuchy dzidują.


Więcej grzechów nie pamiętam.
Loża wyróżnionych, czyli z kim jeździłem w tym roku: Zuza, Kondzia, Kasieńka, Gosia, Gumi, Darek, Michał - kolega Darka, Shrink, Hubert, Grzesiu, Michuss, Afro, Marek, Andy, Senti oraz Prashant - razem przecież testowaliśmy rowery - wielkie dzięki i do zobaczenia w przyszłym roku!

Tu i tam

Niedziela, 30 września 2012 · Komentarze(0)
W poszukiwaniu leśnej drogi na Taczały. Nie znalazłem ale pokręciłem się w ostępach koło Konarzewa, Żabówka i gdzieś dalej.





Potem jeszcze na działeczkę zebrać maliny.

Łosośnica

Sobota, 8 września 2012 · Komentarze(1)
Podwieczorek w okolice Łosośnicy. W wiosce skręciłem w Aleję Dębów Pomnikowych i nie powiem, całkiem fajny las. Nie zabrawszy mapy, wyjechałem w Siwkowicach, a potem przez Wyszogórę na jakąś ruchliwą drogę do Lisowa.

Śmierdziało mi to trochę trasą na Płoty, więc wróciłem tą samą drogą, już po ciemku. Lampka się spisywała dobrze, ale mogłem nieco zwolnić, bo mało co się nie władowałem w dziurę na mostku w lesie, gdzie biegam.