Przejażdżka po energetycznym kataklizmie

Wtorek, 8 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Przejażdżka po energetycznym kataklizmie w Szczecinie. Zupełnie inne miasto. Nie dość, że zasypane śniegiem w kwietniu, to jeszcze na ulicach pusto, zajęć na uczelniach nie ma, do pracy też prawie nikt nie chodzi, sklepy pozamykane (oprócz tych monopolowych - nie trzeba pracować to ludzie co innego mogą robić?). Szkoda, że już wszystko działa, tak by mnie ominęło 8 godzin na uczelni.
Swoją drogą, ciekawe, jakie straty miały zakłady w Policach, pewnie idą w milionach. Wykładowca mówił nam na zajęciach, że wystarczy stosunkowo lekkie tąpnięcie napięcia, żeby cała partia poszła na straty, a przywracanie linii produkcyjnej i jej oczyszczanie trwa około 3 dni jak dobrze pamiętam.

Stówka z klikusem. Pojechaliśmy

Sobota, 5 kwietnia 2008 · Komentarze(2)
Stówka z klikusem. Pojechaliśmy do Barlinka, głównie lasami.



Osobliwość nr 1: Śniadanie klikusa. Już więcej go do sklepu nie puszczę. Tyle rzeczy co on kupił, nie zjadam przez weekend. W międzyczasie skoczył jeszcze do mięsnego po kiełbachę. Oczywiście nie dał rady wszystkiego zjeść i musiałem pomóc, co nie było zbyt dobrym pomysłem jak się później okazało. W każdym bądź razie za dużo nawet na dwóch.


Oczywiście zajechaliśmy na bulwar, bo nam się pół bułki ostało.
Nie jest tak łatwo pstyrykaczem, który ostrość łapie po sekundzie




Później skoczyliśmy na jakieś osiedle w Barlinku, gdzie mają całkiem fajny kompleks sportowy, ale nie tylko sportowy jak się okazało, gdyż znajduje się tam...
Osobliwość nr 2: Kapliczka na boisku szkolnym


Następnie pojeździliśmy po lasach w Barlinku. Fotka klikusa. Pozwoliłem sobie odpowiednio ją wykadrować

Cudowna ścieżka nad Jeziorem Barlineckim



Spójrz! Na lewo. Widzisz? Oto drzewo...

Markowe...



Osobliwość nr 3: Zrośnięta sosna z drzewem liściastym. Kiedyś już ją widziałem, ale nie mogłem odnaleźć. Przez nią mało co się nie wywaliłem i ledwo co Klikus też (przeze mnie). Zresztą dzisiaj to wybroniłem się z co najmniej 4 kryzysowych sytuacji.


No a to już wiosna w Gorzowie


Link do albumu
Trasa:
Gorzów->Wojcieszyce->Łośno->Lipy->Moczydło->Barlinek->Moczkowo->Lipy->Łośno->Kłodawa->Gorzów

Na Wydział i wieczorem

Czwartek, 3 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Na Wydział i wieczorem do Michała. Powrót wieczorem miał być przez cmentarz, jednakże zanim dojechałem do krańca, brama była już zamknięta. Z powrotem okazało się że wjazdową bramę też zdążyli mi zamknąć. I w ten sposób mało co tam nie nocowałem :)

Ulubiony miesiąc się zaczął.

Wtorek, 1 kwietnia 2008 · Komentarze(2)
Ulubiony miesiąc się zaczął. I zamiast wstać wcześniej na rower, wolałem pospać. Zmieniłem klocki hamulcowe, bo po poprzednich został sam metal, kupiłem linkę do nowej przerzutki, a potem ruszyłem tyłkiem i pognałem na wydział. Tam standardowo zatankowałem pepsi żeby nie przysnąć jak mi się to zdarza ostatnio. Po wykładzie przejażdżka po okolicach Głębokiego i Lasku Arkońskiego i całkowicie się zdziwiłem. Dziesiątki osób na rowerkach. Rekreacja pełną gębą. A to ktoś biega, a to fika, tu jedzie pan, tam dwie dziewczyny i same piękne :) No i te chodziarki... Boże... sport widowiskowy niezmiernie, aż ciężko się skupić na drodze. Szczupluteńkie, opalone i tak chodzą i pupka na lewo, na prawo, na lewo, na prawo... Widoki cudne, słoneczko, ptaszki śpiewają, drzewa kwitną a ja znowu zapomniałem aparatu :/
Z powrotem zajechałem do klikusa, a potem do sklepu po chlebuś razowy, cytrynkę i maślaneczkę. Uśmiechnąłem się do pani Basi sklepowej i do domku. Postanowiłem się zdrowo odżywiać, więc walnę dziś chyba browarka.

No pointa z tego taka, że trzeba przywieźć prawdziwy rower żeby poszaleć troszkę w końcu.

Ujście Warty. Chciałem z rana szybko

Niedziela, 30 marca 2008 · Komentarze(0)
Kategoria _Midi
Ujście Warty. Chciałem z rana szybko skoczyć na rowerek, póki jeszcze w Gorzowie, no ale okazało się, że ktoś przestawił czas i musiałem się jeszcze bardziej pospieszyć







Na koniec jeszcze zafundowałem sobie podjazd góreczką za komfortem. Wjechałem na młynku :)
Troszkę się dziś styrałem, wieczorem na salsie już nie czułem nóg.

Trasa:
Gorzów->Bogdaniec->Nowiny Wielkie->Świerkocin->Oksza i trochę dalej, wałem w kierunku Słońska. Powrót tą samą drogą