Kawałeczek sobie posłucham za jakiś czas, bo coś net przymula u mnie. :/
Mlynarz 20:41 piątek, 21 marca 2008
Powinna Ci sprezentować jakąś fajną kurteczkę na rower za odnaleziony telefon. :D
Mlynarz 20:41 piątek, 21 marca 2008
Askana to świątynia handlu w Gorzowie. A ten czyn... to tylko pretekst żeby ruszyć tyłek na rower :D Ale i tak najlepszy był widok zdziwionej miny tej kobiety, jak mnie zobaczyła całego przemoczonego i w błocie. Chyba minutę się na mnie patrzyła zanim podeszła. Z nieba oczywiście ulewa, a u mnie banan na twarzy i nikt nie wiedział dlaczego. :)
siwiutki 20:34 piątek, 21 marca 2008
A ten utwór chodzi za mną cały dzień. Cudo!
A co to jest Askana?!
Mlynarz 18:51 piątek, 21 marca 2008
No i moje słowa uznania za Twój chwalebny czyn! Cieszę się, że są na świecie jeszcze ludzie co oddają znalezione rzeczy. :)
Pozdro!